Zakończenie

Widzieliśmy więc, jak ginęli ci, dumnie rządzący Rosją, a raczej ją objadający, Sałtykowowie, Gottorpowie i inni potomkowie nieprawych krzyżowań i innych bękarcich sprawek, którzy pod mianem Romanowych stanowili dynastję.

Ale jeśli powiedzieliśmy sobie nawet, że stracenie ich było rewolucyjną konieczneścią, to sposób, w jaki dokonane zostało, budzi grozę i wstręt. Nie tak ginął Ludwik XVI i Marja Antonina. W biały dzień, na szafocie, w oczach tysięcy ludu strącała rewolucja nożem gilotyny głowę "tyrana".

Cara Mikołaja II stracono milczkiem, w suterynie, mozolnie niszczono jego i jego rodziny ciała, wyłgiwano się kłamliwemi komunikatami. Było to wtedy, gdy władza w całej Rosji niepodzielnie należała do bolszewików, gdy wszak nie było powodu taić "aktu sprawiedliwości ludowej".

Menerzy bolszewiccy, będąc prawnymi przedstawicielami narodu, dzierżąc wodze władzy siłą i terrorem, nie zdobyli się na ów akt jawny, za który bierze się odpowiedzialność. Woleli skrytobójczy mord, którego obrzydliwość jest równa temu wszystkiemu, co potem zrobili z Rosją i coby zamierzali zrobić z całym światem.

Ale szeroki jest dech ludzkości. Wielkiemi krokami historji przekroczy ona trupie bagniska zbrodni w pochodzie promiennym ku WOLNOŚCI!

KONIEC


J. Łużyc, Kaźń Mikołaja II oraz członków rodziny Romanowych. www.stalin.tv. © Krzysztof Bar 2005